29 uchodźców wyjechało wczoraj do zniszczonego przez powódź Sandomierza. Będą porządkować zalane domy i osuszać ściany.
– Jesteśmy szczęśliwi, że możemy podziękować za dobroć, jaką okazał nam polski naród. Postaramy się wykonywać swoją pracę najlepiej, jak tylko będziemy potrafili – mówi Bersanov Aslambek.
Majowa powódź zalała w Sandomierzu ponad 800 domostw. Woda stała w nich ponad miesiąc. W czerwcu przez miasto przeszła druga fala powodziowa. Dziś krajobraz w zalanej części miasta wygląda jak po wojnie. Mieszkańcy zniszczonych domów wywożą ostatnie zdewastowane meble i sprzęty, skuwają tynki, sprzątają muł z podwórek.
– Pracy jest ogrom, potrzebna jest każda para rąk do pomocy. Dziś na przykład pomagają nam więźniowie z aresztu śledczego w Kielcach. Skierowaliśmy ich przede wszystkim do sprzątania ulic, gdzie jest mnóstwo gruzu po skuwaniu tynków – powiedział „Gazecie” Jerzy Borowski, burmistrz Sandomierza.
Z kolei od wtorku, przez pięć kolejnych dni mieszkańcom Sandomierza będą pomagać uchodźcy, którzy na co dzień mieszkają w ośrodkach w województwie podlaskim. Jak przyznają uchodźcy – pomysł był spontaniczny. Pomoc w z organizowaniu wyjazdu zaoferował Caritas Archidiecezji Białostockiej (w sandomierskim Caritasie wolontariusze otrzymali zakwaterowanie i wyżywienie). Wolontariusze na miejscu od razu zostaną skierowani do najpilniejszych prac.
– Do osuszania szkół, prywatnych domów, instytucji. Będziemy skuwać elewacje, tynki. Wynosić muł i zniszczone meble. Sprzątać ulice i piwnice. Generalnie robić wszystko to co trzeba, aby pomóc mieszkańcom Sandomierza jak najszybciej powrócić do normalności – powiedział nam wczoraj tuż przed wyjazdem Borys. To nie pierwsza jego wyprawa wte rejony. Kilka tygodni temu wrócił z pierwszej akcji. Wówczas pomagał mieszkańcom Sandomierza pozbyć się z domostw wody. – Ktoś, kto na własne oczy nie widział tego ogromu zniszczeń, nie jest w stanie sobie wyobrazić tragedii tych ludzi. Ja widziałem, współczuję i chcę pomóc.
Do generalnego remontu przygotowują się m.in. dwie zalane przez powódź sandomierskie szkoły – podstawówka nr 3 i gimnazjum nr 2 przy ul. Flisaków. Tam też trzeba było skuwać tynki na niższych kondygnacjach, a zniszczony sprzęt i meble trafią do kontenerów na śmieci. Szkołom pomagają samorządy innych miast. Białostocki magistrat na odbudowę podstawówki przeznaczył milion złotych, Kielce 200 tys. zł i chcą dać kolejne 600 tys.
Kilkanaście dni temu przy sprzątaniu i skuwaniu tynków w gimnazjum pomagał prezydent Kielc Wojciech Lubawski, urzędnicy kieleckiego ratusza oraz rektor Politechniki Świętokrzyskiej Stanisław Adamczak. W pomoc dla szkół włączył się też Rossmann Polska. Firma chce przekazać 2 mln zł na odbudowę hali sportowej przy szkole podstawowej i budowę kompleksu boisk, które służyłby obu placówkom. W czwartek burmistrz Sandomierza Jerzy Borowski i przedstawiciele Rossmann Polska podpisali już list intencyjny w tej sprawie.